Hip hip hura!!! Mamy pierwszy Dzień Wiosny, więc nabrałam nieco wigoru, optymizmu i odwagi, i zaczynam, mając nadzieję, że może znajdziecie tu coś dla siebie 🙂
Na początek będzie prosto, tanio, łatwo, a mimo to naprawdę pięknie, czyli… zapraszamy wiosnę do domu w postaci młodych gałązek!
Mamy drugą połowę marca, więc bezpiecznie możemy już ściąć ich trochę do naszych domowych wazonów.
W lutowym numerze „Magnolii” wyczytałam, że najlepiej nadają się do tego gałązki: brzozy (alergicy powinni uważać!!!), derenia, forsycji, kasztanowca, jabłoni, wiśni, wierzby, klonu, krzewuszki, leszczyny, migdałowca, olchy, pigwowca, porzeczki, tarniny, tawuły.
Chcę tu zaznaczyć, że aby udekorować wnętrze nie potrzebna nam wcale dużej ilości gałązek, bo piękną kompozycję może stanowić już nawet jedna gałązka w wazonie o fajnym kształcie lub kilka gałązek różnych gatunków w większym słoju.
Pamiętajcie jednak, że:
- jeśli gałązki zdobywacie samodzielnie, to najlepiej ścinać je w miarę rano (roślina jest wtedy najlepiej odżywiona) i wtedy, kiedy temperatura jest dodatnia;
- do cięcia należy użyć ostrego sekatora (koszt najprostszego to ok. 10 zł Leroy Merlin) i przycinać gałązki pod lekkim skosem, oczywiście w różnych miejscach, żeby „nie ogolić” jednostronnie lub w całości rośliny;
- ścięte na dworze gałązki po przyniesieniu do domu zostawiamy na chwilę w chłodnym miejscu i dopiero potem wnosimy do pokoju;
- przed wstawieniem ich do pojemnika z wodą, czyścimy ich dolne części, które będą stały w wodzie, z listków (żeby nam nie gniły);
- następnie ostrym nożem lub sekatorem końce gałązek przycinamy pod kątem mniej więcej 45 stopni (żeby roślina większą powierzchnią chłonęła wodę) lub końcówki grubszych gałązek nacinamy na krzyż na wysokość 1-2 cm (żeby ta ich powierzchnia wnikania wody była jeszcze większa) i najlepiej wykonać to nacinanie pod wodą;
- codziennie sprawdzamy jakość wody i w razie potrzeby (czyli jest mętna lub ma brzydki zapach) wymieniamy ją, za każdym razem myjąc dokładnie wazon (najlepiej płynem do mycia naczyń), w którym nasze gałązki stały (bo po samej wymianie wody pozostawione w wazonie bakterie znów spowodują zmętnienie wody i gnicie końcówek) oraz – jeśli potrzeba – skracamy łodygi.
Może nie każdy z Was wie, że część gałązek wypuści w wodzie korzonki, więc potem można przesadzić je od razu do ziemi w ogródku lub na balkonie!
No to tyle w tym temacie z mojej strony 🙂 . Zachęcam wszystkich do zastosowania tej chyba najprostszej metody rozwiośnienia własnego domostwa.
Zapewne wiele osób właśnie tak dekoruje swoje mieszkania, ale dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili, bo np. zapomnieli lub nie mieli czasu, żeby to zrobić albo nie są pewni, co i jak należy wykonać, jak ciąć i potem dbać o wiosenne gałązki, mam nadzieję, że ten artykuł się przyda.
Pozdróweczki
Wasza Florka
